ADHD w rodzinie – jak próbujemy wprowadzić więcej spokoju, rutyny i jasnych zasad

Moja diagnoza ADHD wyjaśniła mi mnóstwo rzeczy. Zachowań, reakcji, emocji, problemów z organizacją czy momentów, w których sama nie rozumiałam, dlaczego pewne rzeczy są dla mnie aż tak trudne.
Ale przyniosła też coś jeszcze – zaczęliśmy uważniej przyglądać się naszym dzieciom.
I nagle zobaczyliśmy sporo znajomych zachowań.
Nie wiemy jeszcze, czy u któregoś z nich rzeczywiście jest ADHD/ADD. Nie chcę też każdego dziecięcego zachowania tłumaczyć ADHD, bo dzieci są dziećmi – bywają impulsywne, emocjonalne, szybko się nudzą i nie zawsze mają ochotę robić to, czego oczekują od nich rodzice.
Jednak szczególnie u naszego starszego syna różnica w porównaniu z młodszym jest na tyle duża, że postanowiliśmy to sprawdzić.
Co zaczęło zwracać naszą uwagę?
Przede wszystkim ogromna potrzeba ciągłej stymulacji.
Gry. Zakupy. Nowe Lego. Karty. Kolejny drobiazg. Nowy pomysł. Nowa rzecz. Coś, co daje natychmiastową ekscytację.
Do tego dochodzą:
- bardzo częste i intensywne zmiany nastroju – czasami jak na huśtawce,
- przeżywanie wielu rzeczy niezwykle emocjonalnie,
- ogromny perfekcjonizm,
- tysiące pomysłów,
- gigantyczny entuzjazm na początku,
- ale bardzo szybka utrata motywacji, kiedy pojawia się trudność,
- problemy z czytaniem,
- trudności ze skupieniem się na zadaniach, które są dla niego wymagające,
- a z drugiej strony – kompletne pochłonięcie czymś interesującym i praktycznie brak reakcji na to, co dzieje się dookoła.
Czy to ADHD? Nie wiem.
I właśnie dlatego chcemy to sprawdzić ze specjalistą, zamiast sami przyklejać mu jakąkolwiek etykietę.
Ale niezależnie od tego, jaka będzie diagnoza, zauważyliśmy jedną bardzo ważną rzecz:
kiedy nie ma jasnych granic i konkretnych zasad, wszystko zaczyna się komplikować.
Dzieci są bardziej rozregulowane. My jesteśmy bardziej sfrustrowani. W domu pojawia się więcej napięcia.
A ja sama, mając ADHD, również nie zawsze idealnie radzę sobie ze swoimi emocjami.
Od momentu diagnozy i rozpoczęcia pracy nad sobą jest chyba o 90% lepiej. Sama świadomość tego, dlaczego reaguję w określony sposób, zmieniła bardzo dużo.
Ale nadal zdarzają się momenty, kiedy moja cierpliwość po prostu się kończy.
Dlatego zamiast oczekiwać, że nagle wszyscy zaczniemy się „bardziej starać”, próbujemy zmieniać nasze otoczenie i tworzyć systemy, które mają nam wszystkim trochę ułatwić życie.
Krok 1. Pieniądze i ciągła potrzeba kupowania
Jednym z pierwszych tematów były zakupy.
Lego. Karty. Drobiazgi. Kolejne rzeczy.
Oczywiście najprostszym rozwiązaniem byłoby ograniczenie chodzenia do sklepów i powiedzenie: „Nie kupujemy”.
Tylko że nie o to nam chodzi.
Nie chcemy całe życie usuwać pokus z jego otoczenia. Chcielibyśmy, żeby stopniowo sam nauczył się podejmować decyzje i regulować swoje wydatki.
Dlatego wprowadziliśmy kieszonkowe.
Dzieci dostają 50 Kč tygodniowo.
Z tego:
25 Kč obowiązkowo trafia na konto oszczędnościowe.
25 Kč zostaje do ich dyspozycji.
Mogą kupić karty, drobiazg albo odkładać pieniądze. To ich decyzja.
Dodatkowo każda wizyta w Polsce zazwyczaj oznacza większy zastrzyk gotówki od babci czy dziadka – powiedzmy 100–200 zł.
Tutaj zasada jest podobna:
50% oszczędzamy, 50% można wydać.
Jeśli więc bardzo chce kolejne Lego – może je sobie kupić.
Czy cierpię, patrząc na następne klocki Lego walające się po całym domu?
Oczywiście. 😂
Czy znalazłam już w sobie wystarczająco dużo siły, żeby całkowicie zabronić kolejnych zestawów?
Jeszcze nie.
Krok 2. Obowiązki i rutyna
Drugim krokiem jest stworzenie bardziej przewidywalnego rytmu naszego domu.
Czytając o funkcjonowaniu rodzin, w których rodzic ma ADHD, a dziecko również może mieć ADHD, bardzo spodobała mi się koncepcja pięciu elementów, o które warto regularnie dbać:
MOVEMENT – ruch
RESPONSIBILITY – odpowiedzialność
CONNECTION – relacje
NOVELTY – nowe doświadczenia
REST – odpoczynek
I pomyślałam: właściwie dokładnie tego potrzebujemy.
Nie kolejnego skomplikowanego systemu.
Nie tabeli z pięćdziesięcioma obowiązkami.
Tylko kilku prostych rzeczy, które będą widoczne, przewidywalne i takie same każdego dnia.
Krok 3. Nasze rodzinne BINGO
I tak powstało nasze testowe rodzinne BINGO. Największym powodem jego stworzenia były… ekrany.
Szczególnie gry komputerowe.
W rzeczywistości nasze dzieci wcale nie mają ich dużo. Problemem były raczej ciągłe negocjacje:
„Mogę dzisiaj?”
„Jeszcze pięć minut!”
„Ale wszyscy w szkole grają!”
„Wszyscy mogą oglądać!”
„Tylko my nie możemy!”
I wiecie, jak to jest. Człowiek zaczyna się zastanawiać:
Czy rzeczywiście przesadzamy? Czy pozwalamy za mało? Czy może za dużo ? / bo specjaliści alamrują, że dzieci do 12 lat w góle nie powinni grać…
Czy zabronić całkowicie?
Czy ustalić konkretne dni?
Sami trochę się w tym gubimy.
Nie chcemy jednak całkowicie zabraniać elektroniki. Chcemy raczej nauczyć dzieci, że ekrany są jedną z wielu form rozrywki, a nie centrum całego dnia.
Dlatego wprowadzamy prostą zasadę:
Od poniedziałku do piątku
Każdego dnia mamy kilka podstawowych rzeczy do zrobienia:
Štěpán
- ćwiczenia fizjoterapeutyczne,
- około 30 minut ruchu na zewnątrz,
- pościelenie łóżka i schowanie piżamy,
- rano pomoc przy zmywarce,
- przygotowanie stołu – podkładki i sztućce,
- 5–10 minut czytania,
- 5–10 minut pracy nad zadaniami.
Do tego można wybrać maksymalnie trzy przyjemne aktywności – rower, piłkę, Lego, planszówkę, rysowanie itd.
A w dni szkolne jest 30 minut bajek.
Bez gier komputerowych.
W weekend
Podstawowe rzeczy zostają: ruch, ćwiczenia, pościelenie łóżka, piżama, trochę czytania i nauki.
Dochodzi też kilka „weekendowych obowiązków”:
- parowanie i składanie skarpetek,
- pomoc przy zmywarce,
- pomoc w przygotowaniu posiłku, jeśli jest potrzebna,
- czasami udział w czymś nowym, co zaplanowali rodzice – i próbujemy iść bez marudzenia. 😉
I właśnie w weekend pojawia się 30 minut gier komputerowych.
Nie chcemy, żeby gry były zakazanym owocem. Chcemy, żeby miały po prostu swoje miejsce i swoje granice.
Czy to zadziała?
Nie mam pojęcia. 😂
To jest wersja testowa.
Być może za dwa tygodnie połowę zmienimy. Być może okaże się, że zadań jest za dużo. Albo za mało. Albo że coś, co wygląda świetnie na naszej kolorowej tabelce, kompletnie nie działa w prawdziwym życiu.
Będę aktualizować nasze BINGO i dam znać, jak sprawdza się w praktyce.
A teraz jestem bardzo ciekawa, jak wygląda to u Was
Szczególnie jeśli macie dzieci mniej więcej w wieku 5–9 lat.
Jak podchodzicie do elektroniki?
Ile pozwalacie oglądać bajek? Ile grać?
Czy dzieci mają już swoje obowiązki w domu? Jeśli tak – jakie?
Pomagają przy zmywarce, praniu, gotowaniu, sprzątaniu?
A jeśli chodzi o gry – w co pozwalacie grać? Gracie na komputerze, konsoli czy telewizorze?
I najważniejsze: jak radzicie sobie z kończeniem czasu ekranowego bez wielkiej wojny?
My nadal trochę szukamy swojej drogi, szczególnie ze starszym synem, dlatego każda praktyczna wskazówka i doświadczenie innych rodziców będą dla nas naprawdę cenne. ❤️
Z góry dzięki za wasze komentarze
Bingo Štěpánka.
PL

CZ

Bingo Šimonka